Dzieci
Junior - Dzieci i Nastolatki
Gdzie warto zdawać?
Poleć dobrą szkołę, uprzedź przed koszmarną
Reklama
Dzieci
Forum
Przyroda
Książki
Quizy
Świat
Wywiady
Gry
Historia
Galeria
Internet
Tapety
Banner


Książki
Artykuły, wywiady, relacje, publicystyka
Przeczytaj inne artykuły

Lemony Snicket: "Nie czytajcie moich książek"

Autor: Katarzyna Majgier 2.07.2002

Na półki polskich księgarni trafiły właśnie pierwsze części cyklu "Seria Niefortunnych Zdarzeń" amerykańskiego autora, znanego jako Lemony Snicket. Jeszcze przed pojawieniem się książki w sprzedaży dało się słyszeć głosy o tym, jak straszna i niewskazana dla dzieci jest to seria. Autorowi zarzucano przede wszystkim "straszenie" młodych czytelników "gotyckim" klimatem i wypaczanie ich psychiki opisywaniem zachowań, nie mających zbyt wiele wspólnego z tradycyjnie rozumianą literaturą dziecięcą.

Prawdopodobnie niechętne "ponurej" serii głosy przyczynią się do jej popularności, tak, jak kontrowersje wokół tego, czy seria przygód Harry'ego Pottera nie trąci przypadkiem satanizmem (jako, że Harry posługuje się magią) nie przyczynia się do spadku sprzedaży książek J.K. Rowling.

W przeciwieństwie do Harry'ego Pottera trójka młodych bohaterów "Serii Niefortunnych Zdarzeń" nie wykorzystuje do swoich celów magii, ich działania opierają na bardziej "racjonalnych" podstawach - czternastoletnia Wioletka obdarzona analitycznym umysłem marzy o karierze naukowca-wynalazcy i potrafi skonstruować wiele pożytecznych rzeczy, jej dwunastoletni brat - Klaus to wielki mól książkowy, który nabył wiedzę na rozmaite przydatne tematy i nabywa ją nadal, najmłodsze dziecko - Słoneczko jak na razie dysponuje wyłącznie czterema zębami, za to stąpa po ziemi najpewniej z rodzeństwa.

Bohaterowie wydają się więc w porządku, gorzej z ich przygodami... "Jeśli szukacie opowieści ze szczęśliwym zakończeniem, poczytajcie sobie lepiej coś innego. Ta książka nie tylko nie kończy się szczęśliwie, ale nawet szczęśliwie się nie zaczyna, a w środku też nie układa się za wesoło." - Tak optymistycznie zaczyna się "Przykry Początek", otwierający "Serię Niefortunnych Zdarzeń".

Zaraz na początku pierwszej części dochodzi do pożaru, w którym giną kochający rodzice sympatycznego rodzeństwa. Potem, rzeczywiście, los trójki sierot zmienia się już tylko na gorsze. Głównie za sprawą ich łasego na pozostawiony przez rodziców dzieci majątek Hrabiego Olafa, który jest kwintesencją wszystkiego, czym bohater książki dla dzieci nie powinien być. Hrabia Olaf jest bowiem pijakiem, bije dzieci i znęca się nad nimi w wyrafinowany sposób, próbuje nawet poślubić Wioletkę, choć ma ona dopiero czternaście lat. W dodatku otacza się podobnie odrażającymi typami, którzy wykazują cechy żywo przypominające inne kanalie z książek dla dzieci. Jeden na przykład ma hak zamiast ręki...

Czy dzieci powinny czytać podobne koszmary?

Niektórzy uważają, że absolutnie: nie. Na fali ochrony dzieci przed elementami przemocy w mediach, która niewątpliwie jest słuszna, niektórzy popadają w przesadę, usiłując przekonać świat, że dzieci należy chronić przed wszystkim, co może zepsuć im humor. Także przed książkami opisującymi dzieci w tarapatach. Zwłaszcza poważnych, a takie są bez wątpienia tarapaty, w które popadli młodzi bohaterowie książek Snicketa.

Idąc tym tropem należałoby wycofać z księgarń większość dziecięcej klasyki, z bajkami braci Grimm i wierszykami Jachowicza na czele, a następnie zweryfikować listę lektur szkolnych, usuwając z niej pozycje w rodzaju "O psie, który jeździł koleją", "Awanturę o Basię" oraz wszystkie pozytywistyczne nowelki, które w kanonie lektur obowiązkowych do szkół podstawowych stanowią chyba większość.

Inna sprawa, że nie lepszego sposobu aby coś skutecznie zareklamować wśród dzieci niż powiedzieć im, żeby tego NIE czytały. Jeśli czegoś czytać nie należy, każde dziecko z przyjemnością to przeczyta, głównie po to, żeby sprawdzić, dlaczego dorośli nie pozwalają im tego czytać. Prawdopodobnie dlatego oskarżenia o propagowanie magii, pogaństwa i temu podobnych nie zmniejszyło popularności Harry'ego Pottera.

Poza tym, co tu ukrywać: dzieci lubią czytać koszmarne książeczki. Co prawda dzieła Roalda Dahla nie są zbyt dobrze znane w Polsce, za to w Europie zachodniej stanowią prawdziwą klasykę, każde dziecko zna tam historię o małej Matyldzie, która dzięki swoim niezwykłym zdolnością pokonała sadystyczną dyrektorkę szkoły, czy o Karolku i fabryce czekolady pana Willy'ego Wonki. Osobiście pamiętam jedną z ulubionych książek mojego dzieciństwa, która wyszła spod pióra Roalda Dahla, a następnie została przetłumaczona przez Ludwika Jerzego Kerna - "Jakubek i Brzoskwinia Olbrzymka", traktująca o małym chłopcu, który po stracie rodziców trafił pod opiekę sadystycznych ciotek, które następnie zostały zmiażdżone przez tytułową brzoskwinię olbrzymkę.

Nie ma chyba dziecka, które nie znałoby bajki o Jasiu i Małgosi albo o Czerwonym Kapturku, nie wspominając już naszych rodzimych, polskich legend o Wandzie, co nie chciała Niemca, obronie Głogowa czy Psim Polu.

Póki więc dzieciom przekazuje się informacje o tak chwalebnych czynach naszych przodków, opowiada im się bajki, w których trup ściele się gęściej niż w nadawanych niegdyś w "Teleranku" "Czterech Pancernych" i pozwala oglądać w telewizji kreskówki w rodzaju "Pokemon", czepianie się "strasznych" książek jest czystą hipokryzją.

Nawiązania literackie

Generalnie rzecz biorąc to, co robi Lemony Snicket nie jest w żaden sposób nowatorskie. Motyw skrzywdzonych dzieci, którym trudności piętrzą się na drodze jest znany i eksploatowany od zarania literatury dziecięcej. Interesujący jest za to sposób, w jaki Snicket pisze swoje książki - w tonie pogadanki, przeplatanej wyjaśnieniami słów i zwrotów, których młodzi czytelnicy mogą nie znać.

Autor sięgnął także po dawno nie spotykane w tego typu literaturze nawiązania do klasyki tematu - w tym przypadku - klasyki powieści grozy. Nawiązania te widać w nazwiskach bohaterów - trójka sierot nosi nazwisko Baudelaire (tak, tak, autor m.in. sławetnej "Padliny"), interesami ich rodziny zajmuje się zaś rachityczny pan Poe.

Tym sposobem pisząc książki dla młodych i niedoświadczonych czytelników, Lemony Snicket puszcza oko do czytelników starszych i bardziej oczytanych. Być może wpłynęło to na sukces, jaki odnoszą jego książki.

Sukces

Sprzedaż "Serii Niefortunnych Zdarzeń" w USA przekroczyła milion egzemplarzy, Nickelodeon wykupił prawa do produkcji filmu według scenariusza jej autora, a prawa do publikacji powieści zakupiło już ponad 20 krajów, biorąc pod uwagę młody wiek twórcy serii bez wątpienia jest to znakomity początek.

Nie bez znaczenia jest to, w jaki sposób wykreowano Lemony Snicketa i jego książki. Okładki książek przypominają stare wydania romansów wiktoriańskich, atmosferę grozy i tajemnicy sugeruje już sam czarny kolor okładki, liternictwo i grafika. Seria wydana jest na grubym, kremowym papierze, przypominającym stare druki, a całości dopełniają monochromatyczne ilustracje autorstwa Bretta Hellquista.

Poza żywym zainteresowaniem młodych czytelników, Snicketowi udało się zdobyć także przychylność krytyków.

"Rzecz przebojowa, odważna, pełna wdzięku" - napisał recenzent "książkowego dodatku" New York Timesa. "Ci, którzy lubią przyprawiać swą owsiankę arszenikiem, uznają lekturę tych książek za wyjątkowo dobrą zabawę" - stwierdził dowcipnie recenzent Kirkus Reviews.

Kim jest Lemony Snicket?

Naprawdę nazywa się Daniel Handler, jest Amerykaninem i ma 31 lat. Angielsko brzmiący pseudonim, podobnie, jak szereg prowokujących działań, o których szerzej - za chwilę, stanowi część jego wizerunku, który prawdopodobnie nie pozostaje bez wpływu na sukces wydawniczy jego książek.

Handler jest żonaty, ale nie ma dzieci i podobno nigdy nie myślał o pisaniu literatury dziecięcej. Zaczął od dwóch powieści dla dorosłych, a następnie za namową wydawcy opracował projekt serii dla dzieci. Zdobył kontrakt na cztery książki, obecnie planowane jest trzynaście...

Lemony Snicket - Daniel Handler jest bardzo konsekwentny w kreowaniu swojego "ponurego" wizerunku. Każdą część cyklu Snicket dedykuje tajemniczej zmarłej Beatrycze ("Boska Komedia?"). Czarne okładki książek, wydrukowanych na "starym" papierze, nazwiska bohaterów z klasyki horroru oraz sama treść książeczek współgrają z jego zachowaniem podczas akcji promocyjnych i spotkań z czytelnikami.

New York Times opisuje spotkanie Snicketa z uczniami piątej klasy, którzy zastali tam "młodego człowieka o wyglądzie cherubinka, który zapewnił ich, że nie jest Lemony Snicketem. Przedstawił się jako Daniel Handler i zaproponował gościom uważne przyjrzenie się czarnemu robaczkowi w pudełku. Podobno ten to robaczek ukąsił dnia poprzedniego Snicketa we własnej osobie ( w rękę, na pikniku). Każde następne zdanie anielskiego blondyna, opisujące straszliwą grozę owego pikniku, kwitowały coraz głośniejsze wybuchy śmiechu."

"Nie czytajcie moich książek"

W podobnej manierze utrzymane są również wypowiedzi samego autora ("Nie czytajcie moich książek!"). Snicket odżegnuje się także od modnej wśród młodych czytelników literatury fantasy: "Nigdy nie lubiłem czytać książek o magii czy czarach. Nie przeczytałem ani jednego tomu Tolkiena." - Mówi.

Na pytanie o podobieństwo między Klausem Baudelaire'm i Harry Pottera odpowiedział: "Wszystkie małe białe mole książkowe w okularach są takie same", a wypowiedź poczytnej autorki, która na spotkaniu z dziećmi powiedziała: "Pamiętajcie, dzieci, że czytanie książek to najbardziej magiczna rzecz na świecie." Skwitował: "Co za dyrdymały!"

W podobnym klimacie utrzymana jest oficjalna strona internetowa Snicketa. Pierwsze zdanie witające użytkownika brzmi "Uciekaj stąd! Bez wątpienia trafiłeś tu przez pomyłkę" Dalej następuje list autora do czytelników, który zaczyna się słowami "Na Twoim miejscu wolałbym natychmiast wyłączyć komputer..."

Na fotografiach, przedstawiających autora widać niewiele, a jego biografia zaczyna się od jakże optymistycznej uwagi "Lemony Snicket urodził się wcześniej niż ty i zapewne umrze wcześniej niż Ty".

Czy Snicket może jeszcze czymś zaskoczyć?

Jeśli chcecie poczytać i pooglądać więcej treści utrzymanych w tym jakże optymistycznym klimacie, zajrzyjcie na oficjalną stronę Lemony Snicketa.
http://www.lemonysnicket.com/

Obecnie poczytny autor pracuje nad 9 tomem Serii Niefortunnych Zdarzeń, a równocześnie pisze książkę dla dorosłych. W wolnych chwilach pracuje nad musicalem i pisuje recenzje dla Newsday.

Galeria
Recenzje
Czytelnia
Artykuły
Forum
Nasza Twórczość Literacka
Opowiadania
Poezja
Komiksy
Galeria

Galeria
RECENZJA
Przeczytaj recenzję!
Galeria

Galeria
FRAGMENT
Przeczytaj fragment!
Galeria

Reklama
Trzynastka na karku
Trzynastka na karku
Eragon
Wydawnictwo Egmont
Przyjaciel Marysi
Eragon
Moje Poczytajki
Jacqueline Wilson
Reklama

Copyright © 1996-2010 Reporter.plkontaktzasady korzystania i ochrona prywatnościhosting: Bellatrix.pl